Moja lista blogów

środa, 30 kwietnia 2008

Pomimo bezczelności Tybetańczyków - będzie Olimpiada

Już się przez chwilę martwiłem, że te bandy wichrzycieli w różnych krajach kierowane przez Dalajlamę przekonają nasz i kilka innych rządów, żeby się postawiły i zaprotestowały albo, nie daj Boże, wycofały z udziału w Olimpiadzie w Pekinie, ale się uspokoiłem. Chińczycy wzięli się do roboty jak należy: demonstrantów rozstrzelali z karabinów maszynowych, znicz olimpijski otoczyli ochroniarzami a na zachodnie rządy naskoczyli. Chińczycy mają rację, że takie głupstwa nie mogą zakłócić wielkiego święta pokoju i przyjaźni między narodami. Mają rację - to ich wewnętrzna sprawa, ilu Tybetańczyków zatłuką i ile zniszczą klasztorów. U siebie mogą wszystko, jakby nawet chcieli wszystkich z Tybetu przesiedlić na Tajwan albo zabić - to też są w prawie. Jakby Hitler ograniczył się do zabijania swoich Żydów a nie chciał zabijać cudzych, to też by była wewnętrzna sprawa Niemiec. Ale trochę przegiął.
Poza tym, jakby rządy zachodnie się tak wtrącały, to może i Tybetańczycy mieliby lepiej, ale chiński rząd byłby niezadowolony. A to rząd wielkiego mocarstwa i mógłby nam podnieść cenę na koszulki albo na laptopy Lenovo i co byśmy wtedy zrobili? Leżelibyśmy i kwiczeli, razem z całą Unią Europejską. Poza tym, nie oszukujmy się - Mao Zedong słusznie powiedział, że po wojnie nuklearnej i tak zostanie ich sto milionów. Więc lepiej nie powinniśmy ich drażnić, bo jeszcze z tej urażonej narodowej dumy nam na Europę kilka rakiet puszczą.
Tego pół miliona bezdomnych psów i kotów z Pekinu, które wyłapują i zabijają, też nie ma co opłakiwać. Z nich przynajmniej będzie jakiś pożytek, bo nasi sportowcy i działacze będą mogli skosztować prawdziwych chińskich delikatesów. No, chyba że ktoś jest wrażliwy, to będzie musiał uważać na potrawy w karcie, co mają w nazwie "hau" albo "miau". A tak to przynajmniej miasto czystsze.
I spokojniejsze, bo dysydentów, co robią kłopoty, już wsadzają do paki. Wprawdzie obiecywali co innego, jak im przyznawano organizację Igrzysk, ale przecież wiadomo - nikt się nie spodziewa, że komuniści dotrzymają słowa.
Więc się cieszę, że w tej Unii Europejskiej żadnej wspólnej polityki zagranicznej nie ma i długo nie będzie, bo jeszcze by coś głupiego wymyślili i Chińczycy by sami musieli sobie wszystkie medale rozdawać, nie tylko złote. Olimpiada będzie i to bardzo dobrze, sportowcy zarobią, sponsorzy zarobią, telewizje zarobią a ludzie będą mieli rozrywkę. Dla takiego dobra to warto i tysiąc Tybetańczyków poświęcić.
Trochę się tylko martwię o następną olimpiadę. Taki mam w głowie czarny scenariusz: jak Pakistańczycy w Londynie zaczną palić sklepy i tak z pięćdziesięciu rozjadą czołgi angielskiej armii a jeszcze ze stu z karabinów maszynowych zabiją, to czy skończy się tylko na tym, że na otwarcie w 2012 roku nie przyjadą z Arabii Saudyjskiej, Malezji i Sudanu? A my przed telewizorem, wraz z naszymi sportowcami i działaczami, będziemy mogli się cieszyć świętem pokoju i przyjaźni?

Tekst ukazał się w majowym numerze pisma Platformy Obywatelskiej "Pogłos"